Uprawą kiełków zaczęłam interesować się niedługo po tym, jak odkryłam jak proste i szybkie jest samodzielne przygotowanie pad-thaia. Jednym ze składników tego dania są kiełki fasoli mung, a jak się okazuje, nie są one wcale łatwo dostępnym składnikiem. Często w ogóle nie mogłam ich znaleźć w sklepie, a czasami, jak już były, to niestety nie pierwszej świeżości. Frustracja zmotywowała mnie do działania i eksperymentów z samodzielną uprawą. Cała sprawa okazała się banalnie prosta i już od lat nie kupuję kiełków w sklepach. Samodzielna uprawa jest tania i łatwa, a kiełki mam zawsze wtedy kiedy ich potrzebuję, nie muszę już liczyć na sklepową loterię. W tym poście pokażę Wam moją sprawdzoną metodę na uprawę kiełków w słoiku.
Naczynie do kiełkowania
Do kiełkowania można użyć najzwyklejszy słoik (dokładnie umyty i wyparzony) zabezpieczony gazą. Jeśli jednak chcesz kiełkować nasiona regularnie, to polecam zaopatrzyć się w kiełkownicę słoikową. Jest to słoik z sitkowym wieczkiem, co ułatwia płukanie nasion. Nie musimy się też martwić o to, czy mamy w domu gazę, ani jej potem wyrzucać.
Słoik zabezpieczony gazą
Kiełkownica słoikowa
Jak kiełkować
Do czystego naczynia (wyparzonego) wsypujemy niewielką ilość nasion (u mnie fasola mung i rzodkiewka). Zalewamy nasiona czystą wodą o temperaturze pokojowej, kiełkownicę słoikową zakręcamy, a zwykły słoik zabezpieczamy gazą przytrzymaną gumką recepturką. Wylewamy wodę ze słoika i zalewamy nasiona świeżą wodą. Zostawiamy nasiona na kilka godzin, żeby nasiąkły (ja zazwyczaj zostawiam je po prostu na noc). Słoik z kiełkami przechowujemy w zacienionym miejscu. Po namaczaniu wylewamy wodę i przepłukujemy nasiona – zalewamy je świeżą wodą i ją wylewamy. Od teraz będziemy przepłukiwać nasiona co jakiś czas. Według internetowych źródeł należy je płukać minimum 2 razy dziennie – rano i wieczorem, ale ja staram się to robić częściej, raz na około 4-5 godzin. Po około 4 dniach kiełki będą gotowe.